1936 r. - POCZĄTEK DUSZPASTERSTWA NA ŁOSIÓWCE

 Rozpoczęcie duszpasterskiej posługi salezjanów na Łosiówce w 1936 r.:

duszpasterstwo ogólne oraz Oratorium dla chłopców

(ks. J. Krawiec sdb, W blasku dębnickiego krzyża, Kraków 2013, s. 65-69)

Ks. proboszcz J. Symior, rozwijając działalność duszpasterską wśród dzieci i młodzieży, pragnął do niej włączyć nie tylko kapłanów pracujących w parafii, ale również księży z Salezjańskiego Instytutu Teologicznego przy ul. Tynieckiej 39. Wymagały tego zmieniające się warunki życia i pracy duszpasterskiej w rozbudowującej się parafii.

Po kilkuletnim wielkim kryzysie ekonomicznym, którego fatalne skutki dotknęły również mieszkańców Krakowa, nastąpiło pewne ożywienie gospodarcze (1934 r.). Jego widocznym przejawem na Dębnikach była budowa nowoczesnego, jak na owe czasy, osiedla robotniczego, usytuowanego u podnóża Skałek Twardowskiego przy ul. Czarodziejskiej (obecnie Praskiej), z pięknym widokiem na Bielany, kopiec Kościuszki oraz Wawel, składającego się z 14 bloków jednopiętrowych. Rozpoczęte 18 kwietnia 1935 r. prace budowlane posuwały się bardzo szybko naprzód i już 23 sierpnia 1936 r. poświęcono pięć wzniesionych bloków. Niestety, z powodu braku funduszy roboty przerwano. Do 1938 r. wybudowano po prawej stronie 9 bloków z numerami nieparzystymi 51-67, a po lewej stronie dwa bloki nr 54 i 56 w kształcie litery L.

 

Ozdobą centrum osiedla, które miało być piękną i atrakcyjną oazą życia dla mieszkańców, był Dom Społeczny nr 52, w którym znajdowały się: sala teatralna ze sceną, biblioteka, świetlica, przedszkole, dwa sklepy oraz siedziba komitetu blokowego.

Budowniczowie osiedla, myśląc o życiu kulturalnym i rekreacyjnym mieszkańców, wznieśli dla nich dużą salę, w której odbywały się spotkania i występy. Amatorskie zespoły młodzieży i dzieci pod przewodnictwem Zygmunta Siwca, Bronisława Drzewieckiego i Marii Bliżanki organizowały tu przedstawienia rozrywkowe dla publiczności. Na placu pomiędzy wałem Wisły, siedzibą salezjanów a blokami powstało boisko klubu sportowego Tęcza (dziś Tramwaj), na którym odbywały się rozgrywki sportowe.

Ks. proboszcz J. Symior, choć zajęty pracą duszpasterską w parafii i budową nowego kościoła, często odwiedzał mieszkańców powstającego osiedla. Podczas swoich wędrówek rozmawiał z dziećmi, młodzieżą i starszymi mieszkańcami. Cieszył się, że dzieci i młodzież przed nim nie „uciekają”, lecz niektórzy grzecznie się kłaniają, natomiast starsi mieszkańcy bardzo chętnie rozmawiają o swoich problemach z nieznanym im na razie proboszczem. Obserwując pilnie mieszkańców powstającego osiedla, martwił się jednak, że z powodu dość dużego oddalenia od kościoła parafialnego i braku przy nim potrzebnego zabezpieczenia lokalowego kapłani pracujący w parafii nie będą mogli zapewnić mieszkańcom odpowiedniej troskliwej opieki duszpasterskiej.40 Niekorzystne było oddzielenie bloków od centrum Dębnik przez 10-hektarowe ogródki działkowe, które po zlikwidowaniu śmietnisk, zniwelowaniu terenu bagnistego i zasypaniu kilku stawów, powstały pomiędzy ul. Zielną a Praską.

W tej kłopotliwej sytuacji ks. J. Symior, po rozmowie z ks. inspektorem T. Kopą i ks. J. Nęckiem, katechetą i profesorem kleryków w Salezjańskim Instytucie Teologicznym, który bardzo chętnie angażował się do udziału w pracy parafialnej, udał się w 1936 r. do dyrektora – rektora seminarium ks. Ignacego Antonowicza. Złożył prośbę, by przełożeni seminarium z pomocą 69 kleryków, studiujących teologię i przygotowujących się bezpośrednio do pracy kapłańskiej, zajęli się sprawami duszpasterskimi starszych mieszkańców, a przede wszystkim dziećmi i młodzieżą rozbudowującego się w szybkim tempie osiedla robotniczego.

Ks. dyrektor I. Antonowicz, po omówieniu sprawy z księżmi klerykami, z radością zgodził się na zaangażowanie seminarium w pracę duszpasterską, ciesząc się bardzo, że tą drogą klerycy będą się mogli nie tylko teoretycznie, ale również praktycznie przygotować do pracy duszpasterskiej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Zgodnie z powziętym planem, w 1936 r. wiernym z osiedla udostępniono wewnętrzną kaplicę seminaryjną, by mogli w niej w każdą niedzielę i święta, o godz. 9.00, uczestniczyć we Mszy św., wysłuchać kazań dobrze przygotowanych i wygłaszanych przez profesorów seminarium oraz korzystać ze spowiedzi świętej. Przełożeni seminaryjni, obserwując powiększającą się liczbę wiernych, uczestniczących we Mszy św., szczelnie wypełniających kaplicę seminaryjną, klatkę schodową aż do drugiego piętra, parter i hol, postanowili wybudować dodatkowo dużą kaplicę – kościół, a pod nim obszerną salę teatralną z innymi pomieszczeniami, w których młodzież będzie mogła się gromadzić na spotkaniach, wystawiać na scenie spektakle, a także organizować okolicznościowe akademijki z okazji różnych uroczystości kościelnych i państwowych.

Na realizację planu budowy, mimo wielkich trudności ekonomicznych, nie czekano długo. Dzięki ofiarności kapłana polskiego pochodzenia, ks. Jana Mickunia, proboszcza parafii św. Kazimierza w Shenandoch Pa w Stanach Zjednoczonych, który podczas odwiedzin Łosiówki (21 lipca 1936 r.) złożył na budowę 6000 dolarów, a także hojności innych dobrodziejów, już we wrześniu 1936 r. przystąpiono do budowy kaplicy i znajdującej się pod nią sali teatralnej, aby można było owocniej działać dla dobra wiernych, szczególnie – młodzieży robotniczego osiedla. Mimo sprawnie pracującej firmy budowlanej, pomocy kleryków oraz niektórych mieszkańców osiedla, dalszy i ostateczny wystrój wzniesionej w stanie surowym w 1938 r. kaplicy i sali teatralnej przerwał w następnym roku wybuch II wojny światowej.

Niezależnie od budowy nowej kaplicy i nabożeństw odprawianych w kaplicy seminaryjnej, salezjanie pracujący w seminarium na Łosiówce, zgodnie z prośbą ks. proboszcza J. Symiora, w sposób szczególny zajęli się pracą duszpasterską z młodzieżą i dziećmi rozbudowującego się osiedla. Z zebraniem młodzieży nie było trudności. Wałęsający się między blokami, nad Wisłą i na Krzemionkach, rozkrzyczani chłopcy zaczęli nieśmiało przez dziurę w płocie przeciskać się na boisko seminaryjne, by popatrzeć i pokibicować klerykom, grającym w sutannach w siatkówkę lub inne gry. Z przybyłymi widzami klerycy nawiązali bezpośredni, serdeczny kontakt. Bardzo zdziwionym i zaskoczonym kibicom wręczyli piłkę, by mogli ze sobą zagrać. Zadowolonym sportowcom chyba nic do szczęścia nie brakowało. Po kilku takich spotkaniach i zachętach kleryków grupa przybywających do salezjanów sportowców bardzo szybko się powiększała. Klerycy wspólnie z nimi przygotowali boisko, huśtawki i inne przyrządy potrzebne do rozrywki i zabawy. Szybko powiększającą się grupą chłopców, przychodzących do salezjanów, zajął się ks. dr Józef Nęcek. Jako kierownik, z pomocą kleryków, zaczął organizować salezjańskie Oratorium na Łosiówce.

Powstające Oratorium nie posiadało na razie jasno określonego planu działania, ani żadnego własnego lokalu, poza boiskiem sportowym. Jednakże śpiewami i akademijkami uświetniało uroczystości kościelne, organizowało zabawy i rozgrywki sportowe z chłopcami z Dębnik i okolicy. Urządzało wycieczki, z których najważniejszą była całodzienna wyprawa 120 oratorianów do Tyńca (1936 r.). Zapewniono uczestnikom wyżywienie, różne atrakcyjne zabawy i rozgrywki sportowe.

Po wycieczce do Tyńca ks. J. Nęckowi udało się uzyskać w ciasnych pomieszczeniach seminarium jedną z sal wykładowych dla potrzeb Oratorium. Jego oficjalne otwarcie i poświęcenie obrazu Jezusa Młodzieńca nastąpiło 11 października 1936 r. Po Mszy św., podczas uroczystej akademii, w której uczestniczyło wielu gości i dobrodziejów, ogłoszono, że powstało Oratorium Jezusa Młodzieńca. Jego pracami, zgodnie z regulaminem, miał kierować ks. J. Nęcek. Zastępcą został ks. Józef Czarnecki. Do pomocy byli klerycy Salezjańskiego Instytutu Teologicznego. Atrakcyjność powstałego Oratorium spowodowała bardzo szybki wzrost liczby wychowanków. Z robotniczego osiedla, Dębnik oraz zza Wisły w 1937 r. dobrowolnie uczęszczało 170, a nieco później – 250 młodzieńców.

Podczas nadzwyczaj szybkiego rozwoju Oratorium Jezusa Młodzieńca, dzięki ofiarności dobrodziejów, ks. J. Nęcek przystąpił do rozbudowy domu gospodarczego na Łosiówce. Jego pomieszczenia przeznaczono na potrzeby młodzieży. Poświęcenia nowego budynku dokonał sam metropolita krakowski ks. arcybiskup A. Sapieha (13 listopada 1938 r.). Podziękował salezjanom za gorliwą pracę wśród młodzieży. Bardzo się ucieszył, że mimo trudnych warunków, zgodnie z jego życzeniem, spieszą oni z pomocą duchową i materialną ubogiej młodzieży. Chłopcy uczęszczali do Oratorium nie tylko dla sportowej zabawy, lecz także po to, aby w pogodnej i radosnej atmosferze pracować nad urobieniem swoich młodych charakterów i jak najlepiej przygotować się do otwierającego się przed nimi życia. Wychowawcy salezjańscy, realizując ten cel, podzielili chłopców według wieku na trzy grupy. Do najmłodszej należeli oratorianie w wieku od 9 do 12 lat, do średniej - chłopcy od 13. do 16. roku życia, a do najstarszej – młodzieńcy powyżej 16 lat. Podział na grupy ułatwiał prowadzenie zajęć, np. jedna grupa bawiła się i „szalała” na boisku sportowym, inna miała teoretyczne zajęcia: katechizację, odrabianie lekcji zadanych w szkole, próby śpiewu itd. Służył również organizowaniu konferencji i zabaw dostosowanych do potrzeb i zainteresowań danej grupy wiekowej.

Centrum radosnego życia młodzieżowego w Oratorium była niedzielna Msza św., a także nabożeństwa pierwszopiątkowe i inne, organizowane z okazji uroczystości kościelnych. Wówczas oratorianie nie tylko licznie przystępowali do Komunii św., ale posiadając własny chór i orkiestrę urozmaicali je śpiewem, muzyką oraz akademijkami. Wszyscy, niezależnie od lekcji religii w szkole, mieli swoją katechezę dostosowaną do wieku i potrzeb danej grupy, a także lekcje dobrego wychowania, próby śpiewu i gry na różnych instrumentach. Słabsi uczniowie mogli korzystać w świetlicy oratoryjnej z bezpłatnych korepetycji. Udzielali ich zdolniejsi klerycy, będący w Oratorium rozrusznikami życia religijnego, kulturalnego i sportowego, które podczas organizowanych na boisku rozgrywek, zawodów sportowych i różnych zabaw bardzo żywo pulsowało.

W Oratorium było wielu chłopców z rodzin wielodzietnych i ubogich. Potrzebowali oni nie tylko nieba, ale i chleba. Dlatego kierownictwo od samego początku zwracało uwagę na niedostatki materialne oratorianów. Dzięki zaradności komitetu rodzicielskiego, ofiarności piekarzy, właścicieli sklepów, firm, dobrodziejów salezjańskich oraz ks. proboszcza J. Symiora, który też pamiętał o swoich młodych parafianach, każdego dnia przygotowywano w Oratorium podwieczorek, a w większe uroczystości kościelne – sute śniadanie. Z okazji św. Mikołaja wszyscy oratorianie otrzymywali różne podarunki. Chłopcy z rodzin wielodzietnych i ubogich z racji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy dostawali wartościowe rzeczy: obuwie, materiał na ubranie, ubrania, bieliznę i in., które w razie potrzeby były także dostarczane rodzinom wielodzietnym. Ich chłopcy mogli korzystać bezpłatnie z kolonii letnich. Ponadto ks. J. Nęcek, a także niektórzy członkowie Komitetu Rodzicielskiego, dzięki znajomościom starali się o znalezienie pracy, co nie było wtedy łatwe, dla starszych młodzieńców uczęszczających do Oratorium, aby mogli zarobić na utrzymanie i potrzeby swoich rodzin, często żyjących w bardzo trudnych warunkach ekonomicznych.