13 sierpnia w Archidiecezji Krakowskiej jest obchodzone święto Matki Bożej Kalwaryjskiej. To szczególnie uroczysty dzień w sanktuarium pasyjno-maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie czczony jest cudowny wizerunek Matki Najświętszej. Obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej został podarowany bernardynom w 1641 r. przez Stanisława z Brzezia Paszkowskiego, właściciela pobliskiej Kopytówki. W r. 1667 przeniesiono go do specjalnie w tym celu zbudowanej kaplicy. Koronacji cudownego wizerunku dokonał biskup krakowski kard. Albin Dunajewski 15 VIII 1887 r. Pielgrzymi z całej Polski, a także z Europy i świata przybywają przez cały rok do tego wyjątkowego miejsca świętego, do "rezerwuaru wiary, nadziei i miłości". Sanktuarium kalwaryjskie posiada charakter pasyjny i maryjny. Wymiar maryjny sanktuarium można odczytać z pobożności Ludu Bożego, który przybywa w to miejsce widząc w zawierzeniu i naśladowaniu Matki Najświętszej najpewniejszą drogę do zjednoczenia z Chrystusem Odkupicielem. Działanie łaski Bożej, modlitwy niezliczonych pielgrzymów i poszczególnych wiernych, a także podejmowane tam dzieło nawrócenia i pokuty uczyniły sanktuarium żywym skarbcem Kościoła, z którego możemy czerpać i my. Szczególnym kultem obraz Kalwaryjskiej Madonny darzył Sługa Boży Jan Paweł II, który jak sam wyznał był wychowywany przez Maryję od najmłodszych lat. Jak mówił [w 1967 r.] "Tron Jej łaski jest zarazem krzyżem Chrystusa, pod którym Ona stoi.. Jest to, rzec można, bolesny tron łaski.. Ale właśnie taki musiał być ten tron i majestat łaski Boga, który stał się człowiekiem po to, ażeby człowieka odkupić. Wszyscy tutaj przybywamy i przynosimy swoje życie, rozliczne sprawy, prośby, błagania i … przebłagania. W tym miejscu jesteśmy obdarzani Bożym Miłosierdziem, za wstawiennictwem "królowej, Matki Miłosierdzia", która wyprasza dla człowieka łaskę takiego rozwiązania trudnych spraw, że w swej niemocy zdumiewa się on potęgą i mądrością Bożej Opatrzności. [JP II;2002]. W tym miejscu serce i umysł człowieka zagłębia się w tajemnicę więzi, która łączyła cierpiącego Zbawcę i Jego współcierpiącą Matkę... A w centrum tej tajemnicy miłości każdy z nas "kto tu przychodzi, odnajduje siebie, swoje życie, swoją codzienność, swoją słabość i równocześnie moc wiary i nadziei, która płynie z przekonania, że Matka nie opuszcza swego dziecka w niedoli, ale prowadzi je do Syna i zawierza Jego miłosierdziu". Tę nadzieję możemy odnaleźć pielgrzymując po kalwaryjskich Dróżkach Matki Bożej...
(ab)
