28 października wypada dzień świętego Judy Tadeusza - jednego z apostołów i jak się przypuszcza krewnego Pana Jezusa. Apostoł ten był bratem świętego Jakuba Młodszego, na imię miał Juda zaś Tadeusz był przydomkiem i oznacza "odważny". O jego życiu wiadomo niewiele. Najprawdopodobniej był żonaty i miał dzieci. Istnieją przypuszczenia, że był też bratem Szymona. Jak można sądzić z języka listu św. Judy był również człowiekiem wykształconym. Poniósł śmierć męczeńską, ale różne są wersje tego gdzie i w jakich okolicznościach. Uważany jest za patrona w sprawach trudnych i beznadziejnych. Odbiera więc szczególną cześć a w wielu kościołach odbywają się specjalne cotygodniowe nabożeństwa właśnie w tych intencjach. W sztuce przedstawiany jako postać z pałką lub włócznią (od których poniósł śmierć męczeńską) lub z wizerunkiem Pana Jezusa.
Papież Benedykt XVI w czasie Audiencji generalnej, 11 października 2006 tak mówił o Judzie Tadeuszu; Juda Tadeusz, któremu tradycja przypisuje jeden z listów Nowego Testamentu, stara się ostrzec wszystkich chrześcijan przed tymi, którzy pod pretekstem szczególnego wybrania Bożego swoim nauczaniem wprowadzają w Kościele niezgodę. Stwierdza, że ci, którzy powodują podziały, "są cieleśni i Ducha nie mają" (w. 19). Dlatego wzywa do ufności w miłosierdzie Boże i do troski o jedność Kościoła w duchu miłości Chrystusa.
Judzie Tadeuszowi przypisano autorstwo jednego z listów Nowego Testamentu, nazwanych "katolickimi", ponieważ skierowane są nie do jakiegoś określonego Kościoła lokalnego, ale do bardzo szerokiego kręgu odbiorców. List jest skierowany "do tych, którzy są powołani, umiłowani w Bogu Ojcu i zachowani dla Jezusa Chrystusa" (w. 1). Głównym przesłaniem tego listu jest ostrzeżenie chrześcijan przed tymi, którzy powołują się na łaskę Bożą, by usprawiedliwić swoją rozwiązłość i sprowadzić na złe drogi braci, głosząc nauki nie do przyjęcia, oraz doprowadzają do podziałów wewnątrz Kościoła, ci "prorocy od snów" (w. 8) - tak Juda określa te ich szczególne doktryny i myśli. Owych proroków porównuje nawet do upadłych aniołów i w mocnych słowach mówi, że "poszli drogą Kaina" (w. 11). Ponadto jawnie ich piętnuje jako "obłoki bez wody wiatrami unoszone (...) drzewa jesienne nie mające owocu, po dwakroć uschłe, wykorzenione (...) rozhukane bałwany morskie wypluwające swoją hańbę (...) gwiazdy zbłąkane, dla których nieprzeniknione ciemności na wieki przeznaczone..." (ww. 12-13).
Dzisiaj może odzwyczailiśmy się już od tak polemicznego języka, który jednak przekazuje nam coś ważnego. Pośród wszystkich pojawiających się pokus i wszystkich prądów współczesnego życia powinniśmy zachować tożsamość naszej wiary. Oczywiście trzeba nadal wytrwale iść drogą wyrozumiałości i dialogu, jaką słusznie podjął Sobór Watykański II. Jednakże ta droga dialogu, tak bardzo potrzebna, nie powinna prowadzić do zapominania o obowiązku przemyślenia i ukazywania zawsze z jednakową mocą zasadniczych i niezbywalnych rysów naszej tożsamości chrześcijańskiej. Z drugiej strony, trzeba być świadomym tego, że nasza tożsamość domaga się siły, wyrazistości i odwagi wobec przeciwieństw świata, w którym żyjemy. Dlatego w dalszej części listu znajdujemy słowa: "Wy zaś, umiłowani - mówi do nas wszystkich - budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, [które wiedzie] ku życiu wiecznemu. Dla jednych miejcie litość - dla tych, którzy mają wątpliwości" (ww. 20-22). List kończy się tymi pięknymi słowami: "Temu zaś, który może was ustrzec od upadku i stawić wobec swej chwały bez zarzutu, w radości, jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen" (ww. 24-25).
Dobrze widać, że autor tych słów żyje pełnią swojej wiary, która obejmuje wielkie rzeczywistości, jak moralna integralność i radość, zaufanie i wreszcie chwała, bo racją wszystkiego jest tylko dobroć naszego jedynego Boga oraz miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa. A zatem niech Juda Tadeusz pomaga nam wciąż na nowo odkrywać i niestrudzenie przeżywać piękno wiary chrześcijańskiej oraz umiejętnie dawać jej wyraźne, a zarazem pogodne świadectwo.
Na podstawie Audiencji generalnej, 11 października 2006 - Benedykt XVI.
