Czwartek, 21 maja 2009 roku. Nadszedł długo oczekiwany dzień "M". Kiedy zegarek nieubłaganie wskazywał zbliżającą się godzinę "M", udałam się pod gmach A0 AGH. Tam ludzi jeszcze nie było, spotkałam tylko chłopaka w kapeluszu, który na ramieniu niósł flagę "Nowej Perspektywy". Wymiana uśmiechów i zostaję skierowana do pobliskiego parku. Tam już spotykam Anię. Zaczynamy rozmawiać i okazuje się, że obie jesteśmy równie podekscytowane. Nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi, rozglądamy się. Rozpoznajemy ludzi z filmików "Perspektyvy", jacyś studenci kręcą się po parku. Po chwili dociera do mnie, że to, co właśnie chcemy zrobić, to szaleństwo...jakaś konspiracja, kręcimy się po tym parku i zastanawiamy się, kto tu jest wtajemniczony...! Taki marsz jakiś, dla Jezusa, przez środek Miasteczka Studenckiego AGH, pod akademikami, obok sal wykładowych...z flagami, gitarami, śpiewem na ustach i modlitwą...dla Jezusa! Niech działa, jeśli tak chce...! Skoro taka Jego wola, żeby o 15 - w godzinie miłosierdzia - przejść przez ten kawałek miasta, zakłócić trochę utartego porządku uczelni i powiedzieć, w Kogo wierzymy...! Tajemnicza zasłona opada, kiedy trafiamy wreszcie na grupę muzyczną z gitarami i bongosami. Nadal pozostaje poczucie nutki szaleństwa, bo to przecież takie niecodzienne...odnajduję się wreszcie z diakonią modlitwy flagami, jeszcze ćwiczymy układ, ludzi zbiera się coraz więcej...wreszcie pora ruszać! Na początku idzie Marek, przez tubę zachęca studentów do pójścia z nami na teren Miasteczka, wymieniając planowane atrakcje. Potem idziemy z flagami, wielbiąc Pana na złoto i czerwono. Wreszcie idzie cały pochód, grając na gitarach i bębnach, głosząc Boga swoim śpiewem.
Docieramy na Miasteczko, na boisko między akademikami AGH. Tam jeszcze chwila modlitwy, śpiewu i flagowego uwielbienia. Niespodzianie mikrofon porywa jakiś mężczyzna w garniturze. Przedstawia się jako profesor fizyki, który jeszcze chwilę temu siedział w swoim pokoju na uczelni i zastanawiał się nad jakąś naukową teorią (nie byłam nigdy orłem z fizyki, więc nie pamiętam, jaką...), jednak kiedy tylko usłyszał śpiew Perspektyvian, przypomniały mu się pielgrzymki i przyłączył się do nas! Jego słowa uwieńczyły oklaski zgromadzonych. Chwała Panu za to świadectwo! Już po chwili zebrani rozproszyli się, chcąc przyjrzeć się każdej z przygotowanych wokół boiska atrakcji. Jednocześnie na środku placu odbywały się rozmaite happeningi - zaczęło się od pantomimy, później byli klauni, którzy nie tylko pokazywali skecze, ale i głosili swoje świadectwa doświadczenia Boga. Uczyli też żonglerki - wreszcie dowiedziałam się, co robię nie tak, kiedy próbuję przerzucać dwie piłeczki. Dla najlepszych był też konkurs - nagrodą były płyta "Maleo Reagee Rockers" oraz zaproszenia do kina.
Później na boisku pojawili się motocykliści z chrześcijańskiej grupy "Boanerges". Oni także dzielili się świadectwami, co było zdecydowanie niecodziennym widokiem - współcześni kowboje w czerni, na błyszczących stalowych rumakach, opowiadający o Jezusie...! Dzięki ich uprzejmości wszyscy chętni mieli też okazję dosiąść owych wspaniałych maszyn. Poszłam i ja, żeby choć raz w życiu spróbować i dowiedzieć się, jak to jest. Wspięłam się na siodełko i jeszcze zanim ruszyliśmy, mój kierowca powiedział: zanim wsiądę na motor, muszę zrobić dwie rzeczy: zastanowić się, czy jestem pogodzony z Bogiem i z ludźmi. Jesteś? - zakończył pytaniem skierowanym do mnie. Kiedy kiwnęłam głową, ruszyliśmy. Trasa jazdy była króciutka, jednak już wiem, że na motorze można prawie fruwać... Motocykliści pozostali jeszcze przez dłuższy czas z nami, pozując do fotografii, rozmawiając, dając świadectwo. Następnie w centrum sceny pojawili się koszykarze, zaskakując kunsztownymi w formie rzutami piłką, podaniami i celnymi trafieniami.
W namiocie modlitwy nie milkły gitary, ludzie stale modlili się przed ikoną Chrystusa. Inni, oznaczeni specjalnymi plakietkami, chodzili po terenie imprezy służąc rozmową, osobistym świadectwem, zachęcając do przyjęcia Jezusa i odpowiadając na wszelkie pytania.
Uwieńczeniem pełnego wrażeń popołudnia był plenerowy koncert "Maleo Reagee Rockers". Zespół wykonał pieśni zarówno ze swojego najnowszego, jak i wcześniejszego, znanego uczestnikom koncertu, repertuaru. Rytmiczna muzyka porywała do tańca, słowa skłaniały serca ku Panu Wszechświata. Znów wzięłam w dłonie flagi, by tym białym płótnem dofrunąć do nieba, by i w taki sposób powierzyć Bogu zgromadzonych. Ta taneczna forma modlitwy przyciągała coraz to nowe osoby, nad boiskiem fruwały już chyba wszystkie kolory flag. Nawet kiedy zespół zakończył już bisowanie, trwało uwielbienie na zielonej murawie przed Olimpem...
Agalaura
