Kryzys gospodarczy!
- te słowa padły całkiem niedawno, ale od tego czasu powtarzają się niczym buddyjska mantra. Gdziekolwiek się udam i którykolwiek program telewizyjny włączę, zawsze w którymś momencie usłyszę, że nie wiadomo, gdzie zdążamy, i że wiele pomysłów powstaje na temat rozwiązania zaistniałej sytuacji. Ludzie reagują obecnie różnorodnie na kryzys światowy i trochę to oczywiste.
Media prześcigają się i niemalże lotem błyskawicy przekazują wiadomości o kryzysie związanym z pieniądzem. Ludzie, których kryzys dopadł, załamują się i zaraz wokół nich gromadzi się prasa i telewizja, aby pokazać ogrom zniszczeń.
Ci załamani ludzie nie widzą swojej przyszłości.
Nawet dzieciaki w szkole mówią o kryzysie i wpadają w marazm i otępienie.
Wiele posunięć polityków tłumaczy się właśnie kryzysem gospodarczym na świecie.
Z drugiej strony ci sami politycy pokazywani są przez media jako ci, którzy walczą z kryzysem, spotykając się na różnego rodzaju konferencjach i szczytach.
Świat w obliczy kryzysu pieniądza połączył swe siły, a media znalazły doskonały temat do rozmów. Zastanowiło mnie to wszystko. Dlaczego? Przecież ostatnio codziennie tysiące, a nawet miliony ludzi na świecie popada w kryzysy o wiele poważniejsze - kryzys rodziny, kryzys wartości, kryzys w wychowaniu...
Jednoznacznie można by je połączyć i nazwać - kryzys duchowy. Oczywiście kto by się dzisiaj w mediach czy w polityce zajmował duchem ?!
Jest to jednak kryzys związany nie tylko z osobami wierzącymi, dla których kryzys rzutuje on na przyszłość - wieczność. Kryzys ducha może dotknąć każdego i to on doprowadza do rozbicia rodzin, a co za tym idzie do depresji, samotności (najgorzej, gdy dotyka to młodego człowieka), do strachu, a nawet samobójstw. Media o tym milczą, bo przecież kryzys zasad moralnych czy ogólnie ducha jest niemodny i przyporządkowany tylko wierzącym... To co w takim razie robi młodzież, która poszukując wyjścia z kryzysu sięga po narkotyki, ucieka z domów, ucieka w sztuki walki, medytacje i wreszcie w agresje czy śmierć?
Ludzie wokół tracą rodzinę, zasady moralne...i doprowadza to ich do śmierci, a media milczą - no chyba, że pokażą czasem kolejną sensację...
Dlaczego w przypadku tego kryzysu jest zmowa milczenia? Dlaczego przywódcy państw nie zrobią spotkania na temat Jak ratować rodzinę? Jak zachować wartości?... czasami wolą dobić konających przez eutanazję... Dlaczego nie poświęca się tak olbrzymiego czasu na właśnie to, co jest teraz największym kryzysem i najczęściej dotyczy naszej młodzieży i dzieci?
Kryzys gospodarczy jesteśmy w stanie przetrwać, bo on minie, i może będziemy w stanie pomóc finansowo osobom, które najdotkliwiej dotknął, ale ten duchowy kryzys może nas złamać, może zniszczyć nasze najmłodsze pokolenie i tego już nikt nie odbuduje - nikt jakoś specjalnie się tym nie przejmuje...Dlaczego???
Pozostawiam to do dalszych rozmyślań. Na zakończenie wspomnę o osobach, które nie dostrzegają ani kryzysu gospodarczego (on też jakoś wpłynie na ten duchowy), ani duchowego. Czyżby ślepcy z Ewangelii? Oby uzdrowiła ich moc Jezusa.
Ewelina Malec
