Witamy na stronie www kościoła p.w. Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych w Krakowie

Strona główna ----> Wybór artykułów na poszczególne niedziele

Artykuł

19 października 2008 roku
Jan Paweł II - komercyjny święty?

Co nam przychodzi na myśl, gdy słyszymy o tej postaci? A dziś usłyszymy pewnie nie raz, bo to przecież 30. rocznica wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. A więc o czym myślimy... Może o papieskich kremówkach, na których zarabia wielu cukierników, bo przecież nieważna receptura, tylko nazwa produktu... może o kiczowatych, klepanych seryjnie figurkach, czy pomnikach, również seryjnie odlewanych i sprzedawanych za bezcen... Może o trumnach z namalowaną twarzą papieża, wreszcie może o tłumach na Franciszkańskiej, o tłumach, pośród których wielu nie wie, po co stoi, gdzie stoi i dla kogo... Może o światłach kamer, które próbują przy takich okazjach filmować wszystko i wszystkich, przeszkadzając i burząc niekiedy autentyczność modlitwy... Może myślimy o oknie w budynku kurii, przy którym stają turyści, traktując je jak magiczny przedmiot... Może z niesmakiem krzywimy się, słysząc debaty o dzieleniu szczątek Ojca Świętego...

Jednak czy to wszystko? Próbując ogarnąć choć po części to, co dzieje się wokół postaci Jana Pawła II, widzę przed sobą jezioro skute lodem. I ten lód ma smak kremówki, grubość trumny, odbija się w nim światło kamery, bo jest przezroczysty zupełnie jak okienna szyba...

Jednak co jest pod lodem? Oczywiście - woda. Ożywcza woda. Zimna. Wystarczy na chwilę zanurzyć w niej dłoń, aby w zmartwiałym ciele krew zaczęła krążyć szybciej. Czasem wystarczy kilka kropli...

Jedną z tych kropel dla mnie są słowa: "Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!". Niby takie proste... Ale odkrywam je na nowo, w ziemiańskiej - i nie tylko - codzienności doświadczałam wiele razy, że to, co zdawało mi się na oścież, na oścież wcale nie jest, i że pomiędzy otwarciem a szparą jest duża różnica... I Jan Paweł II wiedział, że takie otwarcie budzi pewien strach...

Kolejna kropla - "Nie zatrzymuj się na swoich słabościach. Wstań i idź naprzód!" To wezwanie przeczytałam w chwili trudnej, gdy przygniatały mnie trudności na uczelni. Dało nadzieję. I całkiem na serio nową siłę. "Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali." - długo uczyłam się rozumienia tych słów. Teraz jednak są dla mnie cenniejsze, bo widzę już owoce wcielania ich w życie...

Po zasmakowaniu tych kropli powstaje pragnienie sięgania głębiej, jednak ciągle pozostaje lód, który oddziela nas od ożywczej wody. Co zrobić? Może nie każdy - ja na pewno nie - potrafi posłużyć się siekierą, żeby tym ostrym narzędziem rozprawić się z lodem i przygotować przerębel w ciągu godziny... Czy to jednak powód do zmartwienia? Wierzę, że nie. Mam szczerą nadzieję, że wystarczy gorące serce, bo lód przecież roztapia się pod dotykiem ciepłej, ludzkiej dłoni. A uśmiechnięty promień Bożego słońca dopomaga naszym wysiłkom pełnym słabości...

Agalaura

Do góry